W El Calafate zatrzymalismy sie wlasciwie tylko na noc. Juz nastepnego dnia po przekroczeniu granicy znalezlismy sie w Puerto Natales w Chile – malym miasteczku stanowiacym punkt wypadowy do Parku Narodowego Torres del Paine. Myslelismy ze spedzimy tutaj tylko chwile, ale stalo sie inaczej. Najpierw jednak, tak jak planowalismy, udalismy sie do Parku Narodowego.
Po dotarciu najpierw autobusem, potem minibusem do schroniska pod szczytami Torres, udalismy sie, jak myslelismy, na jedna z szesciu wycieczek. Pogoda byla wymarzona: slonce, cieplo, a wokol piekne widoki. Po 5 godzinach wrocilismy do schroniska. No i tutaj mnie dopadl… Wirus najpewniej. Taki goraczkowo-zoladkowy. Po 18 godzinach spedzonych przeze mnie w schroniskowym lozku postanowilismy wrocic do Puerto Natales i tam doprowadzic mnie do stanu uzywalnosci na tyle, aby do Torres del Paine udac sie jeszcze raz na 3 kolejne dni. Drugie podejscie juz jutro. Oby tylko znowu pogoda dopisala…
In El Calafate haben wir nur eine Nacht verbracht. Schon am nächsten Tag sind wir in Puero Natales in Chile – dem Ausgangspunkt für Ausflüge in den Nationalpark Torres del Paine – angekommen. Wir wollten in Puerto Natales eigentlich nur ganz kurz bleiben, aber es ist doch anders gekommen. Zuerst fuhren wir aber in den Nationalpark.
Nach zwei Studen im Bus und Minibus kamen wir in der ersten Hütte an. Das Wetter war wunderschön, also haben wir gleich die erste Wanderung gemacht. Nach der Rückkehr in die Hütte hat es mich (Kasia) aber erwischt – wohl ein Magen-Darm-Virus. Nach den 18 Stunden im Bett haben wir beschlossen, erstmal nach Puerto Natales zurückzukehren um mich wieder auf die Beine zu bringen um später noch drei Tage im Nationalpark verbringen zu können. Der zweite Anlauf beginnt morgen. Hoffentlich spielt das Wetter mit…
Wiecej zdjec/mehr Photos:
http://www.flickr.com/photos/38071951@N05/sets/72157622408848895/
![]()


















