Kawah Ijen, Java

flag_pl Wulkan Ijen, a wlasciwie Kawah Ijen (2400 m.n.p.m.), o ktorego istnieniu dowiedzielismy sie dopiero w Yogyakarcie (przewodnik Lonely Planet o Ijen nie wspomina) okazal sie co najmniej tak samo wielka atrakcja naszego pobytu w Indonezji, jak bardzo popularny Bromo. Dostalismy sie na niego po noclegu na plantacji kawy w wiosce Sempol. Przed wyprawa na Ijen takze nie pospalismy dlugo. Juz o 4.30 wyjezdzalismy busem, ktory najpierw dowiezc mial do wejscia na szlak, a po powrocie z Ijen dalej do promu na Bali.

Wejscie na wulkan, ktore ma 3 km i jest miejscami dosc strome przez dlugi czas nie obfitowalo w widoki, dopiero po wyjsciu z tropikalnego lasu, zaczelo sie robic naprawde pieknie. Na samej gorze bylo cudnie, bo pogoda dopisala, a sceneria wokol Ijen jest niesamowita.

P1030143

P1030126

W samym kraterze wulkanu znajduje sie, podobno najbardziej trujace na swiecie, jezioro. Do jeziora, kolo ktorego znajduje sie kopalnia siarki mozna zejsc. Na dole mozna, o ile wytrzyma sie unoszacy wszedzie zapach siarki, obserwowac mezczyzn pracujacych w kopalni. Praca jest nie do pozazdroszczenia. Robotnicy musza wyniesc z kopalni i przeniesc do znajdujacego sie 1000 m pod Ijen skladu 40 kg. siarki dziennie. Siarka noszona jest w specjalnych koszach, w ktorych miesci sie ok 20 kg., wiec robotnicy robia dwa kursy dziennie. W czasie tych kursow probuja sprzedac obrobione w rozne ksztalty kawalki siarki przechodzacym turystom. A turysci sa, ku naszemu zdziwieniu, prawie wylacznie z Francji. Trudno nam bylo zrozumiec dlaczego, gdyz do tej pory w Indonezji zbyt wielu Francuzow nie spotkalismy. Wyjasnila nam to jednak jedna ze spotkanych turystek, z Francji oczywiscie, ze Ijen jest bardzo popularny we Francji z powodu programu telewizyjnego, ktory nakrecil o nim znany tam dziennikarz Nicolas Hulot.

P1030085

P1030072

P1030077

Po zejsciu z wulkanu i malym co nieco ruszylismy do Ketapang, z ktorego odplywaja promy na Bali. Tam zapakowalismy sie do autobusu jadacego do Denpasar, skad poznym wieczorem po baaardzo intensywnym dniu dotarlismy do Legian, naszego nastepnego indonezyjskiego przystanku.

flag_de Der Vulkan Ijen, eigentlich Kawah Ijen (2400 m.), von dessen Existenz wir erst in Yogyakarta erfahren haben (der Lonely Planet Guide “Southeast Asia on a shoestring” erwähnt Ijen gar nicht), stellte sich als zumindest genauso große Attraktion unserer Indonesien-Reise heraus, wie der sehr berühmte Bromo. Die Nacht vor dem Trekking verbrachten wir auf einer Kaffeeplantage in dem Dorf Sempol. Die Nacht war schon wieder sehr kurz. Um 4.30 stiegen wir in den Minibus ein, der uns zunächst zum Anfang der Trekkingroute und später zur Fähre nach Bali bringen sollte.

Die 3 km. lange Route war teilweise ziemlich steil und bot lange Zeit keine schöne Aussicht. Erst als wir den Regenwald hinter uns gelassen haben, wurde es richtig schön. Auf dem Vulkan war die Aussicht wunderschön, da das Wetter mitspielte und die Gegend um den Vulkan an sich einfach unglaublich ist.

Im Inneren des Vulkans befindet sich angeblich der giftigste See der Welt. Zu dem See, in dessen unmittelbarer Nähe sich eine Schwefelgrube befindet, kann man hinuntergehen. Dort kann man, solange man den Schwefelgeruch aushaltet, die dort arbeitenden Männer beobachten. Die Arbeit ist wirklich nicht zu beneiden. Die Arbeiter müssen jeden Tag 40 kg Schwefel aus der Grube bis zu einem Lager 1000 Meter bergab tragen. Der Schwefel wird in speziellen Körben getragen, die insgesamt 20 kg wiegen. Die Arbeiter müssen also zweimal täglich zunächst mit der Ladung zum Kraterrand, dann bergab und anschliessend wieder zurück laufen. Dabei verkaufen sie auch noch kleine Schwefelstücke den entgegenkommenden Touristen als Andenken. Und die Touristen kommen interessanterweise vor allem aus Frankreich und zwar deswegen, weil, wie uns eine der Touristinnen erklärt hat, der Ijen-Krater aufgrund eines Fernsehprogramms von Nicolas Hulot in Frankreich sehr bekannt ist.

Nach dem Abstieg haben wir noch etwas Kleines gegessen und sind dann weiter mit dem Minibus gefahren – nach Ketapang – von dort gelangt man mit der Fähre auf die Insel Bali. Auf der Insel ging es dann weiter mit dem Bus nach Denpasar. Erst am späten Abend sind wir nach einem seeehr intensiven Tag in Legian – unserem nächsten Stopp in Indonesien angekommen.

Wiecej zdjec/mehr Photos:
http://www.flickr.com/photos/38071951@N05/sets/72157621203913727/

3 Responses to “Kawah Ijen, Java”

  1. Magda Says:

    Tam to kiedyś musimy pojechać 🙂
    A przy okazji, jak Wam mija podróż? 🙂 My od trzech dni w Polsce na miesięcznej przerwie w podróży

  2. Anna Says:

    Czy pamiętacie może jak dostaliście się z SEMPOLU do Denpasaru tzn. korzystaliście z usług jakiegoś przewoźnika który organizował to w ramach 1 podróży? Tak zrozumiałam z postu a sama szukam takiego połączenia 🙂

    Będę wdzięczna za pomoc!

    • kasiaandrzej Says:

      Czesc Ania,
      dokladnie tak – przejazd pod Ijen, nocleg i przejazd dalej do Denpasar zalatwilismy w ramach jednego “pakietu” w Yogjakarcie (z Ijen jechalismy minibusem do portu na prom na Bali i tam przesiadalismy sie na autobus, ktory jechal do Denpasar; “bilet” na cala trase kupowalismy w Yogjakarcie).

      pozdrawiamy serdecznie
      K i A

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: