Airlie Beach, Whitsunday Islands

flag_pl Po pustyni przyszla pora na wode. Po spedzeniu dwoch dni w Airlie Beach, malutkiej turystycznej miejscowosci na wschodnim wybrzezu, gdzie po raz pierwszy w Australii nie robilismy nic, zamienilismy hostelowy pokoj na kajute na jachcie. Jacht byl niczego sobie: Iceberg uczestniczyl w latach 1992 – 1993 w regatach Sydney – Hobart, a obecnie plywa po wyspach Whitsunday. Na jachcie poza 12 osobami – turystami byly dwie osoby z zalogi. W takim towarzystwie spedzilismy dwa niezapomniane dni.

P1030975

Pierwszego dnia pogoda nam nie dopisywala. Zachmurzone niebo, dosc silny wiatr i od czasu do czasu kropiacy deszcz sprawily, ze widoki na przepiekne wyspy Whitsundays i snorklowanie na rafie byly nieszczegolne. Bez slonca nawet najpiekniejsza rafa nie wyglada szczegolnie. Do tego woda byla bardzo zimna, tak zimna, ze nie ogrzewaly nas nawet pianki, ktore zaklada sie przede wszystkim z powodu znajdujacych sie w wodach wokol polnocno-wschodniej Australii groznych meduz. Za to zeglowanie bylo wyborne :-).

P1030777

Pierwsze popoludnie spedzilismy na plazy Whitehaven, jednej z najpiekniejszych plaz w Australii, a byc moze nawet na swiecie. Bardzo dluga plaze z przepieknym bialym piaskiem mielismy wlasciwie wylacznie dla siebie. Pogoda odstraszyla innych turystow.

P1030871

Drugiego dnia, po nocnej ulewie, rozpogodzilo sie i wyspy Whitsunday pokazaly nam sie w pelnej krasie. Najpierw z samego rana udalismy sie na wzgorze na wyspie Whitsunday, z ktorego rozposciera sie cudny widok na plaze Whitehaven.

P1030972

P1030929

Pozniej snorklowalismy na rafie w poblizu wyspy Hook, posrod przepieknych korali i ryb, w tak samo wprawdzie zimnej wodzie, ale za to w przepieknym sloncu. Potem zeglowalismy jeszcze pomiedzy wyspami. Przez chwile towarzyszyly nam trzy skaczace w wodzie delfiny.

Na koniec poplynelismy na malutka piaszczysta wysepke, ginaca pod woda w czasie przyplywu. Relaks na prywatnej, cudnej wyspie, to jest to :-).

P1030998

Chetnie zostalibysmy na wyspach Whitsunday dluzej, jednak juz wieczorem musielismy ruszac dalej na poludnie, do Hervey Bay.

flag_de Nach der Zeit in der Wüste kam die höchste Zeit ein paar Tage am Wasser zu verbringen. Nach zwei Tagen in Airlie Beach – einer kleinen Stadt an der Ostküste, wo wir zum ersten Mal in Australien buchstäblich nichts gemacht haben, tauschten wir unsere zwei Betten im Hostel für zwei Betten auf einem Segelboot. Das Segelboot – Iceberg – war schon etwas Besonderes: es nahm an dem Race Sydney – Hobart in den Jahren 1992 – 1993 teil. Auf dem Segelboot befanden sich neben 12 Touristen, zwei Crew – Mitglieder. In dieser Gesellschaft verbrachten wir zwei wunderschöne Tage.

Am ersten Tag wollte das Wetter nicht mitspielen. Wegen Wolken, heftigem Wind und Regen, sahen die Whitsunday Islands nicht besonders gut aus und Schnorcheln war an diesem Tag auch nicht beeindruckend. Ohne Sonne verlieren nämlich auch die wunderschönsten Korallen etwas an ihrer Pracht. Dazu war noch das Wasser so kalt, dass sogar die Neoprenanzüge, die man vor allem wegen der gefährlichen Quallen im Wasser tragen muss nicht helfen konnten. Dafür war das Segeln ganz toll :-).

Den ersten Nachmittag verbrachten wir auf dem Strand Whitehaven, einem der schönsten Strände Australiens, vielleicht sogar der Welt. Den sehr langen Strand mit wunderschönem weissen Sand hatten wir fast gänzlich für uns. Das schlechte Wetter hat andere Touristen abgeschreckt.

Nach heftigem Regen in der Nacht wurde am zweiten Tag der Himmel blau und die Whitsunday Islands zeigten uns ihre schönen Seiten. Am Morgen gingen wir zum Aussichtpunkt auf der Insel Whitsunday, von der man einen unglaublichen Blick auf den Strand Whitehaven hat.

Später schnorchelten wir in der Nähe der Insel Hook, wo wir wunderschönen Korallen und Fische gesehen haben. Zwar war das Wasser genauso kalt wie vorher, dafür schien aber die Sonne. Dann segelten wir noch zwischen den Inseln. Kurz begleiteten uns dabei drei im Wasser springenden Delfine.

Zum Schluss segelten wir noch auf eine kleine Sandinsel, die bei der Flut unter dem Wasser verschwindet. Erholung auf einer privaten, wunderschönen Insel, was möchte man mehr :-). Wir hätten gerne länger auf den Whitsunday Islands geblieben, jedoch schon am Abend mussten wir wieder in einen Bus einsteigen, diesmal nach Hervey Bay.

Wiecej zdjec / Mehr Photos:
http://www.flickr.com/photos/38071951@N05/sets/72157621795083219/

3 Responses to “Airlie Beach, Whitsunday Islands”

  1. Magda Says:

    fajnie, że trafiła się Wam pogoda. Jak byliśmy na Whitheaven Beach to było tak pochmurnie, że plaża wyglądała jak każda inna. Ale przynajmniej jest pretekst, żeby tam jeszcze wrócić 🙂

  2. Honia Says:

    tylko kilka dni nie zaglądałam a tu tyle nowości piękne fotki a plaża w Witheheven zachęca 🙂 buziaki

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: