Papeete, Tahiti

flag_pl Dwudziestego wrzesnia 2009 roku spelnilo nam sie jedno z marzen z czasow, gdy oboje jeszcze duzo pracowalismy w Duesseldorfie. Mielismy dwie niedziele :-). Pierwsza spedzilismy jeszcze w Auckland z Holgerem i na lotnisku oraz lecac na Tahiti, druga juz w stolicy Polinezji Francuskiej – Papeete. Jak to? Po prostu lecac minelismy linie zmiany daty: wylecielismy z Nowej Zelandii w niedziele, a dolecielismy do Papeete w sobote.

O maly wlos mielibysmy zamiast dwoch niedziel, dwa poniedzialki. Samolot, ktorym mielismy leciec mial usterke techniczna, ktorej inzynierowie przez dlugi czas nie mogli usunac. Wygladalo wiec na to, ze lot zostanie przesuniety na nastepny dzien. Na szczescie jakos udalo sie samolot naprawic i z ponad dwugodzinnym opoznieniem (i lekkim strachem) opuscilismy Auckland. Lot okazal sie bardzo spokojny, byc moze wplyw na to mialy puszczane w samolocie polinezyjskie rytmy, stewardessy z kwiatami we wlosach i ogolnie rzecz biorac bardzo wakacyjny nastroj wszystkich pasazerow. Przeciez lecimy na Tahiti!

Do Papeete dotarlismy pozna noca. Na szczescie mielismy zarezerwowany pokoj w hostelu w centrum miasta, ktorego wlascicielka nas oczekiwala. Mimo poznej pory ucieszyla sie gdy dotarlismy, pewnie tez dlatego, ze mielismy dla niej … prase z przyszlosci, czyli niedzielne wydanie nowozelandzkich gazet, o ktore prosila :-).

Nastepnego dnia znow byla niedziela. O tym, ze jestesmy w nieco innym swiecie przekonalismy sie juz z samego rana, kiedy wlasciciel hostelu na szczescie uswiadomil nam, ze jestesmy we Francji i musimy bardzo sie pospieszyc, jesli chcemy kupic cos do jedzenia – sklepy czynne sa bowiem co najwyzej do poludnia. Zdazylismy…

P1070025

Potem ruszylismy w miasto. Papeete nie jest urodziwe, zupelnie nie jest… Trudno tez jest nam to miasto jakos przyporzadkowac. Widzielismy je do tej pory tylko w niedziele, kiedy wlasciwie wszystko bylo pozamykane. Dopiero po poludniu zaczelo sie cos w miescie dziac. Mielismy szczescie trafic na obchody “Europejskiego Tygodnia Mobilnosci” 🙂 (w koncu jestesmy na terytorium zamorskim Francji). Generalnie mielismy wrazenie, ze zycie w Papeete toczy sie niespiesznie.

P1070029

P1070044

Bylismy tez zadowoleni, ze juz nastepnego dnia opuszczalismy miasto i ruszalismy na odpoczynek – najpierw na Bora Bora.

flag_de Am 20. September 2009 ist einer unserer Träume aus den Zeiten als wir noch sehr viel gearbeitet haben wahr geworden: wir hatten zwei Sonntage hintereinander. Den einen verbrachten wir mit Holger in Auckland und während des Fluges aus Auckland, den anderen in der Hauptstadt von Französisch-Polynesien – Papeete. Und wie war es möglich? Ganz einfach: wir haben während unseres Fluges die Datumsgrenze ĂĽberquert: wir haben Neuseeland am Sonntag verlassen und sind in Papeete am Samstag angekommen.

Beinahe hätten wir statt zwei Sonntage zwei Montage gehabt – unser Flugzeug hatte in Auckland eine technischen Defekt, die die Ingenieure lange Zeit nicht beseitigen konnten. Es sah schon so aus, dass der Flug auf den nächsten Tag verschoben sein wird. Letztendlich ist es aber doch gelungen den Defekt zu reparieren und so konnten wir mit ĂĽber zweistĂĽndiger Verspätung (und ein bisschen Angst) Auckland verlassen. Der Flug war allerdings sehr ruhig – vielleicht dank den polynesischen Rhytmen, den Flugbegleiterinnen mit Blumen in den Haaren und der Urlaubsstimmung aller Passagiere. Schliesslich fliegen wir nach Tahiti!

In Papeete sind wir kurz vor Mitternacht angekommen. Zum GlĂĽck hatten wir vorher ein Zimmer in einem Hostel im Stadtzentrum reserviert und die Hostelinhaberin hat uns erwartet. Obwohl es sehr spät war und obwohl wir sie geweckt hatten, hat sie sich gefreut uns zu sehen. Unter anderem weil wir, wie vereinbart, Neuigkeiten aus der Zukunft mitgebracht haben – die neuseeländischen Sonntagszeitungen :-).

Am nächsten Tag war wieder Sonntag. Dass wir in einer anderen Welt sind, wurde uns schon morgen frĂĽh klar – die Hostelinhaber hat uns daran erinnert dass wir in Frankreich sind und uns beeilen mĂĽssen, wenn wir etwas zum essen kaufen wollen – die Läden schliessen um zwölf. Wir haben es geschafft…

Dann machten wir uns auf den Weg, die Stadt zu erkundigen. Papeete ist nicht besonders attraktiv, eigentlich ĂĽberhaupt nicht. Wir konnten es auch nicht irgendwie zuordnen. Zugegeben – wir waren in Papeete bisher nur ein einem Tag – ausgerechnet am Sonntag als alles geschlossen war. Erst am Nachmittag wurde es etwas lebendiger – hier wird gerade die Europäische Mobilitätswoche gefeiert (letztendlich ist es ein französischens Ăśberseeland). Generell hatten wir den Eindruck dass die Menschen hier es grundsätzlich nicht eilig haben – und das ist auch gut so. Nichtsdestotrotz waren wir zufrieden, die Stadt schon am nächsten Tag zu verlassen um uns etwas zu erholen – zunächst auf Bora Bora.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: