Lagunas de colores

flag_pl Nastepnego dnia po powrocie z lagunas altiplánicas wybralismy sie za chilijska granice – do Boliwii. Cztery dni, ktore tam spedzilismy i w przenosni i doslownie przyprawily nas o zawrot glowy. Ale po kolei. Z San Pedro do granicy z Boliwia jest wprawdzie tylko niespelna 50 km., ale roznica wysokosci wynosi az 2500 m. Granica na przeleczy Portezuelo del Cajón lezy na wysokosci 4480 m npm.: to przecietna wysokosc na jakiej bedziemy poruszac sie przez nastepne dni.

P1080430

Po podstemplowaniu paszportow przesiadamy sie do jeepa i wraz z Emma z Anglii, Lyn z Kanady i Sandro – naszym kierowca i przewodnikiem ruszamy dalej.

P1080436

Po kilkunastu minutach pierwsza atrakcja – Laguna Verde (czyli zielona):

P1080445

Jedziemy dalej. Niedlugo pozniej docieramy do Aguas Calientes – goracych zrodel. To bardzo ciekawe uczucie, siedziec w naturalnym basenie na ponad 4000 m. No i woda jest tak ciepla, ze nie bardzo chce sie z niej wychodzic.

P1080475

A dalej czekaja nastepne atrakcje: Laguna Blanca i w koncu najbardziej znana i fascynujaca – Laguna Colorada.

P1080504

P1080508

Wysokosc daje jednak znac o sobie – jestesmy w koncu caly czas na grubo ponad 4000 metrow. Nie pomaga picie duzej ilosci plynow, w tym rowniez mate de coca (no i zostalismy kokainistami :-)). O spokojnym snie nie ma mowy kiedy glowa boli, jakby ktos uderzyl nas w nia mlotkiem. Nastepnego dnia jest juz jednak troche lepiej – do wszystkiego mozna sie chyba przyzwyczaic.

Laguna Colorada rano wyglada inaczej niz wczoraj, jakby ktos w nocy dolal do niej czerwonego barwnika.

P1080558

Ruszamy dalej i mijamy po drodze niesamowite formacje skalne – m.in. tzw. Arbol de Piedra (kamienne drzewo).

P1080609

Niedlugo pozniej nastepne laguny i mnostwo flamingow.

Laguna Honda:

P1080627

Laguna Hedionda:

P1080654

P1080658

Dalej czeka nas jeszcze widok na wulkan Ollagüe.

P1080676

Po tych wszystkich atrakcjach spotyka nas jeszcze mala przygoda na drodze:

P1080683

Do tej pory krajobrazy byly fascynujace. A to jeszcze nie koniec. Nastepnego dnia czeka nas pobudka o czwartej rano. A to z nie byle jakiego powodu: aby wraz ze wschodem slonca dotrzec do chyba najbardziej znanej turystycznej atrakcji Boliwii.

flag_de Am Tag nach der Rückkehr von den lagunas altiplánicas machten wir uns auf den Weg hinter die chilenische Grenze – nach Bolivien. Die vier Tage die wir dort verbracht haben waren einfach atemberaubend (auch buchstäblich). Aber der Reihe nach. Bis zur Grenze sind es nur 50 km, der Höhenunterschied beträgt aber 2500 m. Die Grenze in Portezuelo del Cajón liegt auf 4480 m: das ist auch die durchschnittliche Höhe, auf der wir uns in den nächsten Tagen bewegen werden. Nach dem Abstempeln der Pässe steigen wir – zusammen mit Emma aus England, Lyn aus Canada und unserem Guide – Sandro in einen Jeep um und machen uns auf den Weg. Bereits nach einigen Minuten gibt es die erste Attraktion: die Laguna Verde.

Dann geht es weiter. Bald erreichen wir Aguas Calientes. Es ist schon ein besonderes Gefühl in einem natürlichen Pool auf 4000 Höhe zu sitzen. Dabei ist das Wasser so warm, dass man keine Lust hat, es zu verlassen. Und weiter erwarten uns schon die nächsten Attraktionen: Laguna Blanca, und schliesslich die bekannteste und am meisten faszinierende: Laguna Colorada.

Die Höhe macht sich jedoch bemerkbar: schliesslich sind wir ja die ganze Zeit auf deutlich über 4000 m. Viel zu trinken (auch mate de coca) hilft auch nicht. Und von einem ruhigen Schlaf kann auch nicht die Rede sein, wenn der Kopf so wehtut, als hätte uns jemand auf ihn mit einem Hammer geschlagen. Am nächsten Tag ist es schon aber etwas besser: vielleicht kann man sich auch an das gewöhnen.

Laguna Colorada sieht am nächsten Morgen anders als noch gestern aus: als hätte jemand nachts ins Wasser roten Farbstoff eingegossen.

Wir fahren weiter und sehen bald unglaubliche Steinformationen – darunter den sog. Baum aus Stein (Arbol de Piedra). Kurz danach erreichen wir weitere Lagunen – Honda und Hedionda- mit unzähligen Flamingos.

Dann erwartet uns noch die Aussicht auf den Vulkan Ollagüe.

Nach all diesem Attraktionen gibt es noch ein kleines Abenteuer.

Am späten Nachmittag kommen wir dann zu unserem Ziel: einem Hostel/Herberge, das komplett aus Salz gebaut ist:an diesem Baumaterial fehlt es in der Umgebung ja nicht.

Bisher war die Landschaft faszinierend. Und es ist noch nicht das Ende. Am nächsten Tag müssen wir um vier Uhr aufstehen. Und das nicht aus irgend einem Grund, sondern um bei dem Sonnenaufgang die wahrscheinlich bekannteste touristische Attraktion Bolivens zu sehen.

Wiecej zdjec/Mehr Photos:
http://www.flickr.com/photos/38071951@N05/sets/72157622522078357/

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: