Rio de Janeiro

flag_pl To byl spory przeskok. Spod patagonskich lodowcow w ciagu dwoch dni dostalismy sie na plaze Rio. Tym samym rozpoczelismy nasza lotnicza przygode. W ciagu nastepnych kilkunastu dni bedziemy sporo latac. Nie do konca tak planowalismy, ale coz, tak wyszlo. Odleglosci w Ameryce Poludniowej sa ogromne, a my nie mamy juz tyle czasu, co jeszcze kilka miesiecy temu, no i musimy wybierac. Poki co wybralismy kilka dni w Rio.

Ale najpierw pozegnalismy sie z Buenos Aires, gdzie spedzilismy dzien w znanych nam juz miejscach. Ktoz by jakis czas temu pomyslal, ze akurat w Buenos Aires spedzimy az tyle czasu i ze tak nam sie to miasto spodoba…

A w Rio trafilismy na koncowke karnawalu, jeszcze w sobote odbywaly sie ostatnie pokazy samby na slynnym sambodromie. My znalezlismy sie na nim juz po finalach w niedziele (tak jakos nie pomyslelismy nawet, ze moglibysmy pojsc na pokazy…).

Poza tym po obejrzeniu tego, co w miescie jest do zobaczenia, czyli Statuy Chrystusa na wzgorzu Corcovado, widoku miasta z Glowy Cukru (Pão de Açúcar), katedry i centrum oraz stadionu Maracanã zajelismy sie tym co mozna robic w Rio najlepiej, czyli lezeniem na plazy :-). Jedyny dylemat jaki sie w ciagu trzech dni pojawial, to czy dzisiaj na Copacabane

czy na Ipaneme.

Ipanema ladniejsza, ale Copacabana duzo blizej, 5 minut na piechotke. Zwyciezalo lenistwo i tak to po wypozyczeniu lezakow i parasola spadzalismy czas, moczac sie i opalajac na pobliskiej Copacabanie.

Relaks umilaly posilki we wspanialym brazylijskim wynalazku: restauracjach z jedzeniem na wage. Cudo. Dostaje sie talerz i naklada sobie na niego to co znajduje sie w bufecie. A w bufecie wszystko czego dusza zapragnie od zup przez dania cieple, mieso z grilla przygotowywane na poczekaniu, salatki, owoce, desery, a nawet sushi. Na koniec wszystko sie wazy i juz. Cena za kilogram moze nie najnizsza, ale jedzenie naprawde wysmienite.

Innymi slowy piec dni w Rio podobalo nam sie bardzo. Juz jutro kolejny przeskok kulturowo-klimatyczny. Kierujemy sie dalej na polnoc…

flag_de Das war ein ziemlich großer Sprung, innerhalb von drei Tgen haben wir es von den Gletschern Patagoniens bis an den Strand in Rio geschafft. Wir haben es so nicht geplant, aber na ja es hat sich eben so ergeben. Die Entfernungen in Südamerika sind riesig und uns bleibt nicht mehr so viel Zeit übrig wie noch vor einigen Monaten, also müssen wir uns für etwas entscheiden. Zunächst haben wir uns für ein Paar Tage in Rio entschieden.

Doch zuerst haben wir uns von Buenos Aires, wo wir den letzten Tag an den uns schon sehr bekannten Orten verbracht haben, verabschiedet. Wer hätte schon gedacht, dass wir ausgerechnet hier so viel Zeit verbringen würden und dass es uns hier so gefallen wird…

In Rio endet gerade der Karneval – noch am Samstag gab es die letzte Auftritte auf dem berühmten Sambodrom; wir haben es leider nicht mehr geschafft und waren dort erst am Sonntag.

Und nachdem wir später die bekanntesten Sehenswürdigkeiten – die Christus-Statue am Corcovado-Hügel, die Stadtopanorama vom Zuckerhut (Pão de Açúcar), das Stadtzenturm mit dem modernen Dom sowie den Maracanã-Stadion besichtigt haben – haben wir uns während des verbleibenden Teils des Aufenthaltes damit beschäftigt, was man in Rio am besten machen kann – nämlich am Strand liegen.

Das einzige Dilemma während der drei Tage lautete: Copacabana oder Ipanema. Ipanema fanden wir zwar schöner, aber zur Copacabana waren es nur 5 Minuten zu Fuß. Die Faulheit gewann und nach dem Ausleihen von Liegestühlen und Sonnenschirm legten wir uns dann immer in die Sonne auf der Copacabana.

Zur vollen Entspannung brachten auch die tollen brasilianischen Restaurants bei, in denen man sich am tollen Buffet bedient und für das Essen nach dem Gewicht zahlt. Im Buffet findet man alles Mögliche vom Fleisch vom Grill und Suppen bis hin zu Salaten, tropischen Früchten, Kuchen und sogar Sushi. Zwar ist der Preis nicht ganz niedrig, aber das Essen dafür einfach ausgezeichnet.

Mit anderen Worten hat es uns in Rio sehr gefallen. Und morgen gibt es schon den nächsten kulturellen und klimatischen Schock. Es geht weiter Richtung Norden…

Wiecej zdjec/mehr Photos:
http://www.flickr.com/photos/38071951@N05/sets/72157623509422188/

2 Responses to “Rio de Janeiro”

  1. Honia Says:

    Ale tam u Was fajnie i cieplutko. Zycze przyjemnych lotow. Buziaki :o)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: