Bocas del Toro – San José

flag_pl Do Katmandu??? Nie, tym pojazdem odbylismy jeden z ciekwszych i najbardziej meczacych przejazdow w dotychczasowej podrozy – z Changuinoli do San José – stolicy Kostaryki.

Ten przejazd zasluguje na osobny wpis. No wiec najpierw przeplynelismy wodna taksowka z Bocas do Almirante, pol godzinki – zdecydowanie najprzyjemniejszy etap podrozy. Z Almirante – malego miasteczka przejechalismy taksowka do Changuinoli – wiekszego miasta, skad odjezdzal nasz “Katmandu” do San José.

Gdy nadjechal, stwierdzilismy, ze nie bedzie lekko… Gdzie podzialy sie te komfortowe chilijskie czy argentynskie autobusy… Ech, gdzie kambodzanski Mekong Ekspress wprawdzie psujacy sie regularnie, ale z klimatyzacja… Na miedzynarodowej trasie Changuinola – San José, nic z tych rzeczy… Silnik “Katmandu” mial jak kombajn, klimatyzacji nie bylo, ale szczesliwie my przynajmniej moglismy otworzyc okna, a kierowca drzwi, co jednak doprowadzilo do tego, ze dojechalismy do San Jose zakurzeni i brudni jak nieszczescie. Poza tym oprocz nielicznych pasazerow towarzyszyly nam w drodze banany… Nic dziwnego, w okolicach Changuinoli znajduja sie plantacje bananow Chiquita.

Przejscie graniczne rowniez bylo jedyne w swoim rodzaju. “Katmandu” podjechal najpierw na cos w rodzaju nasypu kolejowego. Myslelismy, ze po to by zrobic mala przerwa na wyjscie do naturalnej toalety, ale nie, byl to podjazd do przejscia granicznego. Tam wysiedlismy, z paszportami podeszlismy do panamskiej kontroli. W tym czasie autobus przejechal przez graniczny most. Przejechal. My przeszlismy pieszo, kryjac sie we wnekach przed przejezdzajacymi ciezarowkami. Po drugiej stronie mostu juz tylko bezproblemowa kontrola kostarykanska. Dla nas bezproblemowa, dla Rosjan jadacych z nami niestety nie. Zostali odeslani do Panamy, bo brakowalo im jakiegos papierka. My szczesliwie mielismy wszystko, przydal sie przede wszystkim bilet wyjazdowy z Kostaryki do Nikaragui.

Po dziesieciogodzinnej podrozy dojechalismy ledwo ciepli do San Jose – chyba najbrzydszego miasta jakie do tej pory w czasie podrozy widzielismy. (Ranking sie jeszcze pewnie zmieni, bo przed nami kolejne duze srodkowoamerykanskie miasta, ktore podobno pieknem nie grzesza). Zostalismy tutaj zatem tylko jedna noc i nastepnego dnia ruszylismy dalej…

flag_de Mit dem Bus, den man auf dem ersten Foto sieht, fuhren wir nicht nach Kathmandu, sondern nach San José. Die Fahrt war ziemlich interessant. Zuerst ging es aber mit einem Boot von Bocas del Toro nach Almirante, von dort mit einem Taxi nach Changuinola, wo wir in den Bus nach San José eingestiegen sind. Während der nächsten Studen haben wir die komfortablen Busse aus Chile und Argentinien und sogar Kambodscha sehr vermisst. Es gab keine Klimaanlage, zum Glück konnten wir die Fenster öffnen, daduch kam aber ziemlich viel Staub von der Straße rein. Und auf den Sitzen hinter uns saßen auch drei besonderen Passagiere – drei 50kg-schweren Säcke mit Bananen. Kein Wunder, schliesslich befinden sich in Changuinola Plantangen von Chiquita.

Der Grenzübergang war auch einzigartig: es war eine alte Eisenbahnbrücke, so dass der Bus zuerst auf den alten Bahndamm gefahren ist. Wir mussten aussteigen, gingen zur Passkontrolle, der Bus fuhr über die Brücke, dann sind wir über die Brücke zu Fuß zur zweiten Passkontrolle gelaufen und sind wieder in den Bus eingestiegen.

Nach über zehn Studen, kamen wir dann endlich in der Hauptstadt Costa Ricas an. San José ist wahrscheinlich die hässlichste Großstadt, die wir bisher gesehen haben, so dass wir hier nur eine Nacht geblieben sind. Am nächsten Morgen ging es dann schon direkt weiter…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: